Szukaj

Pamiętamy
23 marca 2025|15:57
27 marca 2025 r. przypada 11. rocznica śmierci księdza Prałata Stefana Schudego, pierwszego Asystenta Diecezjalnego odrodzonej Akcji Katolickiej Archidiecezji Poznańskiej. W tym dniu delegacja AK złoży kwiaty na jego grobie o godz. 17.30. Następnie o godz. 18.00 w kościele św. Rocha zostanie odprawiona Msza św. za duszę śp. ks. Stefana. Intencja zamówiona została od Akcji Katolickiej. Zapraszam wszystkich, którzy zechcą wziąć udział.
Przypominamy historię życia ks. Schudego.
Ze starego albumu…
W poprzednim numerze „Życia Gminy Bralin” zapowiadałem, że kolejny odcinek cyklu „Ze starego albumu…” poświęcę zmarłemu w ostatnich dniach marca 2014 r. ks. Stefanowi Schudemu. Braliniakowi! Choć większość swego życia spędził w Poznaniu, pewnie nie protestowałby przeciw temu stwierdzeniu. Miałem okazję z nim parokrotnie rozmawiać i wiem, że rodzinna miejscowość z kościołem Na Pólku była mu szczególnie droga. Pamiętam regularną obecność ks. S. Schudego w naszej parafii za czasów proboszczowania księdza Jana Ćwiejkowskiego (1928-2001), najczęściej podczas uroczystości odpustowych. Dla nas, chłopców służących do mszy świętej, był wówczas, podobnie jak inni kapłani pochodzący z bralińskiej parafii, gościem, a jednocześnie kimś bliskim. Pytał o nasze imiona, nazwiska, dopytywał o rodziców, prosił, by ich pozdrowić.
Stefan był najmłodszym z siedmiorga dzieci Józefy z domu Hanisch i Józefa. Schudowie mieszkali w Bralinie przy dzisiejszej ul. 3 Maja 8, jednak później przeprowadzili się na tzw. Sady. To tu przy ul. Ogrodowej 18. 2 sierpnia 1936 r. urodził się przyszły ksiądz. Już jako siedmiolatek
stracił oboje rodziców. Zmarli w 1943 r. – Wspomnienie tego smutnego dzieciństwa – mówił po latach – drąży moją osobowość i rzutuje bardzo na moje życie, czego staram się nie okazywać.
Szkołę podstawową S. Schudy ukończył w Bralinie, średnią – w Kępnie. Gdy po maturze zgłosił się do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, odesłano go. Ze względu na zbyt młody wiek na przyjęcie musiał czekać rok. Był to czas brutalnej walki z Kościołem i systematycznego odbierania mu jego podstawowych praw. To jednak nie zrażało kandydatów do kapłaństwa.
W ciągu sześcioletniego pobytu w seminarium S. Schudy dał się poznać jako niezwykle zdolny, głęboko pobożny kleryk. Od pierwszego roku był niekwestionowanym autorytetem dla kolegów, którzy stanowili najliczniejszy rocznik w historii archidiecezji poznańskiej. Od samego początku przewodniczył wspólnocie kursowej, organizując później rocznicowe zjazdy koleżeńskie, m.in. w Ziemi Świętej, Fatimie, Rzymie i na Kresach.
Rektor seminaryjny w opinii do święceń napisał: „Na przestrzeni całego pobytu w Seminarium należał do najwzorowszych rokujących najlepsze nadzieje na przyszłość wychowanków. Ma urobiony wszechstronnie charakter”.
Święcenia kapłańskie diakon Stefan otrzymał z rąk księdza arcybiskupa Antoniego Baraniaka (1904-1977) w katedrze poznańskiej wraz z 38 kolegami kursowymi (z tej licznej grupy pozostało 18). Był 26 maja 1960 roku, Dzień Matki.
Po święceniach przez 2 lata pracował jako wikariusz w parafii Chrystusa Odkupiciela na Osiedlu Warszawskim w Poznaniu. Po tym okresie podjął studia specjalistyczne z zakresu teologii pastoralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie później obronił (1971) znakomicie napisany doktorat. Gdy powrócił do Poznania, czekały na niego nowe obowiązki. W latach 1965-1968 oraz 1970-1974 pełnił funkcję duszpasterza akademickiego, stosunkowo wcześnie (1972) został wykładowcą w Arcybiskupim Seminarium Duchownym, wykładając teologię pastoralną aż do 2000 r.
Pierwszą samodzielną placówką ks. Schudego była parafia pw. św. Andrzeja Boboli na Junikowie (1974-1975), a po niej – św. Rocha (1975-1992). Ostatnią była parafia Wniebowzięcia NMP (1992-1997) w Kobylempolu.
Znając zdolności organizacyjne ks. Stefana, w 1996 r. zwierzchnicy zlecili mu organizację odradzającej się Akcji Katolickiej, powierzając funkcję asystenta Diecezjalnego Instytutu AK oraz wikariusza biskupiego ds. Akcji Katolickiej.
Ks. Schudy miał niezwykłą łatwość kontaktu z ludźmi. Był znanym i cenionym rekolekcjonistą kapłanów i kleryków w całej Polsce. Po przejściu na emeryturę pełnił posługę kapelana sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo (szarytek) w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Czekalskie 17 w Poznaniu. Po pogorszeniu stanu zdrowia w 2012 r. zamieszkał w Domu Księży Emerytów przy ul. Sędziwoja 46, otoczony opieką ks. Mateusza Żarnowieckiego – dyrektora placówki, sióstr albertynek, lekarzy, a także przyjaciół, dawnych studentów z duszpasterstwa akademickiego. Dla tych ostatnich na zawsze pozostał Arturem. Imię to przyjęło się w czasie jednej z pierwszych wycieczek, jakie odbywał z młodzieżą.
Ks. prałat dr Stefan Schudy zmarł 27 marca 2014 roku w wieku 78 lat, z czego 54 przeżył w kapłaństwie. Uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem ks. arcybiskupa Stanisława Gądeckiego rozpoczęły się 1 kwietnia w parafii pw. św. Rocha, gdzie przez lata zmarły pełnił funkcję proboszcza. Tuteż, na cmentarzu przykościelnym, został pochowany.
Miejsce wiecznego spoczynku znalazł w dawnym grobie błogosławionej s. Marii Sancji Szymkowiak (1910-1942), serafitki, której relikwie spoczęły w kościele.
Ponieważ ks. S. Schudy wielką miłością darzył Matkę Bożą Pólkowską, która dla niego, jak i dla wielu rodowitych braliniaków była i jest wielką nieprzemijającą duchową wartością, w dniu pogrzebu – przed mszą świętą za zmarłego, a później przy grobie – zaśpiewano starą pieśń znaną od wieków w jego rodzinnej miejscowości. Rozpoczyna się ona od słów: „Miasteczko Bralin przy śląskiej granicy…”.
Stefan był najmłodszym z siedmiorga dzieci Józefy z domu Hanisch i Józefa. Schudowie mieszkali w Bralinie przy dzisiejszej ul. 3 Maja 8, jednak później przeprowadzili się na tzw. Sady. To tu przy ul. Ogrodowej 18. 2 sierpnia 1936 r. urodził się przyszły ksiądz. Już jako siedmiolatek
stracił oboje rodziców. Zmarli w 1943 r. – Wspomnienie tego smutnego dzieciństwa – mówił po latach – drąży moją osobowość i rzutuje bardzo na moje życie, czego staram się nie okazywać.
Szkołę podstawową S. Schudy ukończył w Bralinie, średnią – w Kępnie. Gdy po maturze zgłosił się do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, odesłano go. Ze względu na zbyt młody wiek na przyjęcie musiał czekać rok. Był to czas brutalnej walki z Kościołem i systematycznego odbierania mu jego podstawowych praw. To jednak nie zrażało kandydatów do kapłaństwa.
W ciągu sześcioletniego pobytu w seminarium S. Schudy dał się poznać jako niezwykle zdolny, głęboko pobożny kleryk. Od pierwszego roku był niekwestionowanym autorytetem dla kolegów, którzy stanowili najliczniejszy rocznik w historii archidiecezji poznańskiej. Od samego początku przewodniczył wspólnocie kursowej, organizując później rocznicowe zjazdy koleżeńskie, m.in. w Ziemi Świętej, Fatimie, Rzymie i na Kresach.
Rektor seminaryjny w opinii do święceń napisał: „Na przestrzeni całego pobytu w Seminarium należał do najwzorowszych rokujących najlepsze nadzieje na przyszłość wychowanków. Ma urobiony wszechstronnie charakter”.
Święcenia kapłańskie diakon Stefan otrzymał z rąk księdza arcybiskupa Antoniego Baraniaka (1904-1977) w katedrze poznańskiej wraz z 38 kolegami kursowymi (z tej licznej grupy pozostało 18). Był 26 maja 1960 roku, Dzień Matki.
Po święceniach przez 2 lata pracował jako wikariusz w parafii Chrystusa Odkupiciela na Osiedlu Warszawskim w Poznaniu. Po tym okresie podjął studia specjalistyczne z zakresu teologii pastoralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie później obronił (1971) znakomicie napisany doktorat. Gdy powrócił do Poznania, czekały na niego nowe obowiązki. W latach 1965-1968 oraz 1970-1974 pełnił funkcję duszpasterza akademickiego, stosunkowo wcześnie (1972) został wykładowcą w Arcybiskupim Seminarium Duchownym, wykładając teologię pastoralną aż do 2000 r.
Pierwszą samodzielną placówką ks. Schudego była parafia pw. św. Andrzeja Boboli na Junikowie (1974-1975), a po niej – św. Rocha (1975-1992). Ostatnią była parafia Wniebowzięcia NMP (1992-1997) w Kobylempolu.
Znając zdolności organizacyjne ks. Stefana, w 1996 r. zwierzchnicy zlecili mu organizację odradzającej się Akcji Katolickiej, powierzając funkcję asystenta Diecezjalnego Instytutu AK oraz wikariusza biskupiego ds. Akcji Katolickiej.
Ks. Schudy miał niezwykłą łatwość kontaktu z ludźmi. Był znanym i cenionym rekolekcjonistą kapłanów i kleryków w całej Polsce. Po przejściu na emeryturę pełnił posługę kapelana sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo (szarytek) w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Czekalskie 17 w Poznaniu. Po pogorszeniu stanu zdrowia w 2012 r. zamieszkał w Domu Księży Emerytów przy ul. Sędziwoja 46, otoczony opieką ks. Mateusza Żarnowieckiego – dyrektora placówki, sióstr albertynek, lekarzy, a także przyjaciół, dawnych studentów z duszpasterstwa akademickiego. Dla tych ostatnich na zawsze pozostał Arturem. Imię to przyjęło się w czasie jednej z pierwszych wycieczek, jakie odbywał z młodzieżą.
Ks. prałat dr Stefan Schudy zmarł 27 marca 2014 roku w wieku 78 lat, z czego 54 przeżył w kapłaństwie. Uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem ks. arcybiskupa Stanisława Gądeckiego rozpoczęły się 1 kwietnia w parafii pw. św. Rocha, gdzie przez lata zmarły pełnił funkcję proboszcza. Tuteż, na cmentarzu przykościelnym, został pochowany.
Miejsce wiecznego spoczynku znalazł w dawnym grobie błogosławionej s. Marii Sancji Szymkowiak (1910-1942), serafitki, której relikwie spoczęły w kościele.
Ponieważ ks. S. Schudy wielką miłością darzył Matkę Bożą Pólkowską, która dla niego, jak i dla wielu rodowitych braliniaków była i jest wielką nieprzemijającą duchową wartością, w dniu pogrzebu – przed mszą świętą za zmarłego, a później przy grobie – zaśpiewano starą pieśń znaną od wieków w jego rodzinnej miejscowości. Rozpoczyna się ona od słów: „Miasteczko Bralin przy śląskiej granicy…”.
Jacek Kuropka





